Introwertyk to według SJP "człowiek mało zainteresowany światem zewnętrznym, skupiający się na własnych przeżyciach". Według dzisiejsze młodzieży introwertyk to dziwak. Tak, dziwak. Nie chce mieć wielkiego grona przyjaciół, woli siedzieć w domu, nie poznaje nowych osób. No jak można?
Nie piszę tu o wszystkich introwertykach- bazuję bardziej na swojej osobie.
Jesteś straszną nudziarą
Sory, taki mamy klimat... Nie zmienię się na dzisiejszą modłę. To niemożliwe. Jestem sobą i staram się to pokazywać. Nie chcę nosić sztucznej maski. Introwertyka nie da się zmienić. On ma to już zakorzenione w psychice. Taki jest i koniec. To, że jestem nudna. Chyba chodzi o to, że jestem małomówna i nieobecna myślami. A, pewnie też wpływa na to fakt, że w gimnazjum nie byłam na żadnej szkolnej dyskotece. Jak mogłaś!? Może to wynikać także z faktu, że Królik woli czytać książkę, siedzieć przed komputerem, słuchać ulubionych piosenek niż balować i włóczyć się po nocach.
Nic w życiu nie osiągniesz
Aha, jassne. Pogadamy, kiedy będę leżeć w złotej wannie. Nie trzeba być ekstrawertykiem, żeby coś osiągnąć. To zależy tylko od wiedzy, pasji i wytrwałości człowieka. Ten tok rozumowania jest dla mnie niezrozumiały. Niby dlaczego introwertyk nic w życiu nie osiągnie? Ponieważ nie obchodzi go świat zewnętrzny? Ponieważ niezbyt lubi przebywać z innymi? Ciężko jest mi pojąć coś takiego.
Pewnie nie masz przyjaciół
A, nie- akurat mam. Trójkę wspaniałych przyjaciół, którym nie przeszkadza to, że jestem introwertykiem. Są dla mnie bardzo ważni. Introwertyk może mieć przyjaciół, tylko muszą oni tolerować nasze zachowanie, mieć podobne zainteresowania itp. Moi przyjaciele są bardziej ekstrawertykami, nie przeszkadza mi to. Ciągną mnie do świata ludzi.
Nie lubisz ludzi
U mnie to prawda. U innych niekoniecznie. Jestem aspołeczna, a nie każdy introwertyk taki jest. Odznaczam się dosyć wysoką tolerancją, więc moja niechęć do większości przedstawicieli gatunku homo sapiens jest dobrze zamaskowana.
Nie masz poczucia humoru
Mam. I to całkiem niezłe. Tylko mnie śmieszą wyrafinowane żarty. O politykach, służbie zdrowia, klerze, te z podtekstami i te o stereotypach. Ciężko śmiać się z odgrzewanych sucharów.
Nie lubisz rozmawiać z innymi
Tutaj uwaga: introwertycy potrafią, a nawet LUBIĄ rozmawiać. Ale rozmowa musi być rozmową cywilizowaną i na odpowiedni temat. Rozmowy o "dupie Marynie" to raczej nie moja bajka.
To chyba wszystkie stereotypy, które mnie drażnią. Bycie introwertykiem nie jest takie złe. Tylko niech nikomu nie przychodzi zmieniać introwertyka... :)
Muzyka
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą introwertyk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą introwertyk. Pokaż wszystkie posty
piątek, 9 maja 2014
czwartek, 23 stycznia 2014
Jestem "anty"
Słyszę to często.
Do rzeczy: nie udzielam się w szkole, wszystkie akademie i inne uroczystości omijam, zostaje w cieniu, nie wyrażam swojego zdanie jeśli nie muszę. I mogłabym wymieniać dalej, ale po co?
Jestem introwertykiem.
Wiele osób często tego nie rozumie. Moja wychowawczyni (pani psycholog i pedagog szkolny) twierdzi, że po prostu jestem leniwa. Nawet tłumaczenie jej, że naprawdę nie lubię takich akcji i publicznego pokazywania się ona twierdzi swoje.
Jestem aspołeczna.
Ludzie tego nie rozumieją. Jako gimbus powinnam być szalona i żyć YOLO (lol, no). Wolę siedzieć w domu z książką zamiast chodzić na dyskoteki (btw, na żadnej w gimnazjum nie byłam). Większość klasyfikuje mnie jako odludka. Nie można się ze mną dogadać- naprawdę, to trudne.
Jestem anty.
Do wszystkiego. Dlaczego? Ponieważ taka mam naturę. Dlaczego osobom z mojego otoczenia tak trudno to zrozumieć? Chyba urodziłam się w złej epoce...
Na co jeszcze ponarzekać? Może na klimat :)?
Nie mam chłopaka. Dlaczego? Ponieważ nie umiem nawiązywać kontaktów z innymi osobami. W towarzystwie moich przyjaciół zachowuję się normalnie, ale jeśli dołączy do nas inna osoba moje zachowanie się zmienia. Jestem spięta, uważam na słowa, czuję się nieswojo. Kochane moje cechy no-lifa.
Ponarzekamy na muzykę?
Popu nie słucham, ponieważ jest nudny. Nie chcę tu nikogo obrazić- to tylko moje nieważne zdanie. Nie słucham rapu, bo do mnie nie dociera. Nie słucham disco polo, ponieważ nie widzę sensu w słuchaniu piosenek o tym samym, śpiewanych przez osoby o prawie takim samym głosie.
Ponarzekamy na coś jeszcze? Może na dzisiejszą młodzież?
Nie piję, nie palę, nie ćpam. Dlaczego? Bo to nie jest dla mnie. Nie chcę przez takie szczeniacki zachowanie udowadniać, że jestem fajna niszcząc tym kosztem moje kruche zdrowie. Nie rozumiem tej idei- "pijesz, palisz, ćpasz- jesteś fajny". Robienie fotek z dzióbkiem? Sorry, ale nie. Wystarczy, ze na codzień mam kaczy dziób. Fotek na książkomordę nie wrzucam co godzinę. Nie noszę tapety, moja twarz gości minimalny makijaż "od święta".
Ok, koniec narzekania. Tematy mi się kończą...
Chcecie ponarzekać? Narzekajcie w komentarzach! Ja poczytam i będę to rozumieć.
I jeszcze jedno: nie bójcie się być sobą! Bądźcie anty jeśli chcecie.
Koniec.
Do rzeczy: nie udzielam się w szkole, wszystkie akademie i inne uroczystości omijam, zostaje w cieniu, nie wyrażam swojego zdanie jeśli nie muszę. I mogłabym wymieniać dalej, ale po co?
Jestem introwertykiem.
Wiele osób często tego nie rozumie. Moja wychowawczyni (pani psycholog i pedagog szkolny) twierdzi, że po prostu jestem leniwa. Nawet tłumaczenie jej, że naprawdę nie lubię takich akcji i publicznego pokazywania się ona twierdzi swoje.
Jestem aspołeczna.
Ludzie tego nie rozumieją. Jako gimbus powinnam być szalona i żyć YOLO (lol, no). Wolę siedzieć w domu z książką zamiast chodzić na dyskoteki (btw, na żadnej w gimnazjum nie byłam). Większość klasyfikuje mnie jako odludka. Nie można się ze mną dogadać- naprawdę, to trudne.
Jestem anty.
Do wszystkiego. Dlaczego? Ponieważ taka mam naturę. Dlaczego osobom z mojego otoczenia tak trudno to zrozumieć? Chyba urodziłam się w złej epoce...
Na co jeszcze ponarzekać? Może na klimat :)?
Nie mam chłopaka. Dlaczego? Ponieważ nie umiem nawiązywać kontaktów z innymi osobami. W towarzystwie moich przyjaciół zachowuję się normalnie, ale jeśli dołączy do nas inna osoba moje zachowanie się zmienia. Jestem spięta, uważam na słowa, czuję się nieswojo. Kochane moje cechy no-lifa.
Ponarzekamy na muzykę?
Popu nie słucham, ponieważ jest nudny. Nie chcę tu nikogo obrazić- to tylko moje nieważne zdanie. Nie słucham rapu, bo do mnie nie dociera. Nie słucham disco polo, ponieważ nie widzę sensu w słuchaniu piosenek o tym samym, śpiewanych przez osoby o prawie takim samym głosie.
Ponarzekamy na coś jeszcze? Może na dzisiejszą młodzież?
Nie piję, nie palę, nie ćpam. Dlaczego? Bo to nie jest dla mnie. Nie chcę przez takie szczeniacki zachowanie udowadniać, że jestem fajna niszcząc tym kosztem moje kruche zdrowie. Nie rozumiem tej idei- "pijesz, palisz, ćpasz- jesteś fajny". Robienie fotek z dzióbkiem? Sorry, ale nie. Wystarczy, ze na codzień mam kaczy dziób. Fotek na książkomordę nie wrzucam co godzinę. Nie noszę tapety, moja twarz gości minimalny makijaż "od święta".
Ok, koniec narzekania. Tematy mi się kończą...
Chcecie ponarzekać? Narzekajcie w komentarzach! Ja poczytam i będę to rozumieć.
I jeszcze jedno: nie bójcie się być sobą! Bądźcie anty jeśli chcecie.
Koniec.
Subskrybuj:
Posty (Atom)