Hej. Wracając z odwiedzin u dziadka coś mnie natchnęło do pisania.
Zapiski kursywą to "Ania". Jest to moje przeciwieństwo. Coś w stylu Gimbusa z "zapytaj Beczkę".
Dziadek mój mieszka z wujkiem, który (tak jak i ciotka) jest moją prywatną biblioteką. Zawsze, kiedy jestem u wujka (lub u ciotki) dostaję od nich książkę do czytania (znaczy u wujka wybieram). Z racji, że wujek wyjechał, tylko sprawdzałam jakie tytuły są u niego dostępne i czy przypadną mi do gustu. I tu jest mój punkt zaczepienia. Wujek ma w większości książki tylko polskich autorów. Dobrych polskich autorów, których dzisiejsi ludzie nie kojarzą zbyt dobrze.
Ale jest Rowling i Mayer! One są przecież wspaniałymi autorkami. Wiele osób kojarzy "Pana Lodowego Ogrodu". Od tego zaczęła się moja przygoda z polską fantastyką (nie od "Wiedźmina", mimo, że jest to świetna książka). Wciągnęło mnie i nie puszcza. Słyszał ktoś o Kossakowskiej? Pilipiuku? Dębskim? Jest ich wielu więcej i piszą książki warte polecenia i przeczytania w trybie natychmiastowym. Sapkowskiego kojarzy każdy.
"Cudze chwalicie, swego nie znacie..." Jakież prawdziwe jest to przysłowie, jeśli chodzi o polską literaturę fantastyczną. A połączenie historii polskiej z fantastyką i mitologią słowiańską? Absolutne mistrzostwo!
Wiele osób uznających się za fanów fantasty całkowicie zapomina o polskich twórcach.
Jeśli chodzi o klimaty wampirów i wilkołaków
Nareszcie! Będzie o Edwardzie!
Zmierzchu nie czytałam i nie przeczytam. Czytałam tylko "Pamiętniki wampirów" i to niecałe. Najbardziej podobała mi się część bodajże 4, gdzie walczyli z kitsune :)
Tutaj trochę odbiegam od tematu, ale co tam. Kiedyś uwielbiałam klimaty krwiopijców, ale teraz to zanikło. Wolę tematykę doniosłych bitew i ostro zakrapianych biesiad po zwycięstwie.
Gdzie Edward?
Nie wiem, o czym jeszcze napisać.... Wiem! O "Alicji".
Czytał ktoś "Alicję" Piekary?
Książka pisana ciekawym i prostym językiem, nie posiadająca rozdziałów, tylko oddzielenia między częściami. Wciąga i sprawia, że czytelnik ma ochotę pomyśleć nad tym, kim jest Alicja czy czarny kruk (ups, spoiler). Czasami wydaje się monotonna, ale to wrażenie szybko mija.
A może "Maska Luny"? Moździoch połączył tutaj horror i tematykę mitologii słowiańskiej. Potrafiłam czytać do późnych godzin nocnych, żeby dowiedzieć się, co będzie dalej. A na lekcjach polskiego zbierałam opiernicz za czytanie :) Jeden minus: czasem akcja była bardzo monotonna, a częste opisy każdego dnia były nudzące. Główna bardzo wartka akcja toczyła się na ostatnich stronach książki.
Ciekawostki:
- mój rekord w czytaniu, to czytanie do godziny 5.00 nad ranem. Zaczęłam o 16.00
- przy zakończeniu prawie każdej książki płaczę. Nie wiem dlaczego. Albo z powodu wzruszającego zakończenia, albo z powodu zakończenia niezwyklej przygody.
- przy zakończeniu "Pana Lodowego Ogrodu" płakałam dobre 5 minut
Udanego długiego weekendu i trzymajcie za mnie kciuki na egzaminach :)