Nienawidzę zimna. Powyżej 10°C na dworze jest względnie ciepło. Zima to pora roku, która budzi we mnie mieszane uczucia. Raz ją kocham, a raz nienawidzę. Ale do rzeczy.
Kocham śnieg... Kiedy jest za oknem a ja nie mam z nim zbyt dużej syczności. Od kiedu go nienawidzę? Od początków gimnazjum, kiedy to zastałam w nim wytarzana. Brr... Normalnie jest ok.
Lubię zimę jeśli nie ma śniegu- no może jeśli jest go trochę, ale mało. Najlepiej 5-8 cm.
*Ale przecież bez śniegu nie ma "magii" świąt.* Oj a takowa w ogóle po przekroczeniu dziesiątego roku życia była?
*I znów zima zaskoczyła kierowców.* Już mi się to nudzi. Naprawdę. Przepraszam, ale halo! Jest zima. A w zimie jest śnieg! Kierowcy nie powinni być zaskoczeni. Przecież to oczywiste, że ten śnieg spadnie, więc kierowcy powinni być przynajmniej trochę przygotowani.
*I znów narzekania na stan dróg* Oj, tutaj się przyłączam, bo zaśnieżona i oblodzona powierzchnia nie jest tym czego pragnę.
*Gimby zaczynają "podryw"...* I znów się zaczyna popularne tarzanie dziewczyn w śniegu i ciskanie w nie śnieżek. Bosz jak ja pragnę końca zimy. A może lepiej nie...
*A po zimie roztopy.* A co za roztopami idzie- błoto, mnóstwo błota. Wydaje mi się, czy jestem przewrażliwiona?
A może teraz te dobre strony? Jakoś nie mam dzisiaj weny na narzekanie...
*Dobre usprawiedliwienie pobytu w domu.* Przynajmniej mogę się tłumaczyć tym, że nie chcę chorować lub tym, że jest za zimno. A wtedy witajcie lenistwo i spokój!
*Mam czas na prawie wszystko...* Takie siedzenie i nicnierobienie mogę spokojnie przeznaczyć na czytanie książek i oglądanie anime, ewentualnie na naukę.
*Ferie!* Ale dla mnie już koniec i czas odrobić zadania z angielskiego, przygotować prasówkę i nauczyć się na sprawdzian z polskiego. Miodnie... Pociesza mnie dodatkowo fakt, że w poniedziałek mam kochaną godzinę wychowawczą. No skaczę z radości.
Chyba nie mam nic więcej do
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz