Hej, cześć.
Akurat dopadła mnie chęć pisania. Jak wielu innych fanów anime (i nie tylko anime) zaczęłam uczyć się języka japońskiego. Jak wygląda moja nauka oraz jej początki.
Uczyć zaczęłam się w poprzednie wakacje. Nudno w domu, na dwór nie chce się wychodzić więc trzeba coś znaleźć na zabicie czasu. Przeszukuję bezcelowo internety i w pewnym momencie nachodzi mnie myśl na naukę japońskiego. Ot tak, po prostu... Więc zaczynamy poszukiwania. Znalazłam. Na YouTube (link podam na końcu). Jako osoba bardzo podatna na wiedzę wszelaką, nawet najbardziej nieprzydatną od razu podjęłam naukę. Codziennie dwa odcinki, a wieczorem ćwiczenia. Ale to nie wszystko. Oczywiście trzeba czegoś więcej. Niestety przez rozpoczęcie roku szkolnego nie mam zbyt wiele czasu na naukę japońskiego. Cóż nauka zajmuje większą część mojego czasu, ale jeśli chcę się dostać do dobrego liceum- muszę. Właśnie teraz- podczas przerwy świątecznej zaczęłam od nowa naukę. Trzeba było zmarnować trochę nerwów na rodzeństwo, ale udało mi się zasiąść przed monitorem i wyszukać programy do nauki języka. Okazało się to proste. Nawet nie wiedziałam o tak wielkiej zasobności w programy do nauki japońskiego Google store. Pobrałam ich *otwiera aplikacje* 8. Mam nadzieję, że wstarczy, a jeśli nie- ściągnę nowe! Jestem głupia... Nieważne.
http://www.youtube.com/watch?v=mP3Gh3p2_CM&list=SP13046B3B07AD0700
Do następnego :)
Muzyka
poniedziałek, 30 grudnia 2013
piątek, 27 grudnia 2013
[Pogadajmy o...] Moje rodzeństwo
"Pogadajmy o..." to coś w stylu serii. Co jakiś czas (zależy czy będę miała temat) będę dodawać moje teksty na dane tematy.
Tak więc rodzeństwo. Większość osób je ma. Każdy w innej liczbie i formie. Każdy inaczej się z nim dogaduje.
Mam dwie siostry. Obie młodsze. Różowo nie jest. Mam z nimi w miarę możliwości dobre stosunki. Staram się nie wchodzić z nimi w konflikty, ale nie zawsze się udaje. Zwykle się do nich nie odzywam, ot tak po prostu. Nie czuję potrzeby rozmowy z nimi.
Kontakt z Kaśką.
Jak wspominałam w pierwszym wpisie jedna z moich sióstr ma na imię Katarzyna. Jest ode mnie o rok młodsza. Z nią dogaduję się lepiej niż z Magdą. Mamy więcej wspólnych tematów. Poza tym Kat (jak ją często nazywam) ma ze mną pewne układy. Zwykle to ona bierze na siebie moje obowiązki wzamian za pomoc w zadaniach. Kat nie kabluje, mimo, że ja czasami "nadaję" na nią.
Kontakt z Magdą.
Druga z moich sióstr to Mgdalena. Między mną, a nią jest 4 lata różnicy. To małe wcielenie zła. Potrafi doprowadzić człowieka do szału. Przy niej lepiej nic nie mówić, a tym bardziej nie oglądać. Jest niezwykle cwana (jak na swój wiek). Może prawie wszystko, ponieważ jest najmłodsza. Nic nie musi robić. Wszystko co chce musi być jej, inaczej płacze (opanowała to do perfekcji). Ciągle kabluje. Opanowała tą technikę lepiej niż ja! Czasami zawiązuje z Kat sojusz przeciwko mnie. Ciągle muszę się mieć na baczności.
Moje milczenie w stosunku do sióstr ma dwie przyczyny. Pierwsza jest wyżej. Drugą jest właśnie sojusz pomiędzy nimi. Wszystko, co powiem mogą wykorzystać przeciwko mnie. Po ostatnim takim"numerze" nie odzywałam się do nich przez 3 miesiące.
Nie jest jednak tak źle. Zwykle przez to, że jestem najstarsza mam nad nimi pełną władzę.
Jednak, nie zawsze mnie słuchają... Szkoda
Jednak nie jest tak źle.
Mimo iż Meg jest istnym wcieleniem zła, a Kat strzela fochy na każdym kroku mamy wiele wspólnego. Obie oglądają ze mną anime. Pochłonął je K-pop więc nie muszę znosić w domu śpiewu Rihanny. Znoszą nawet to, że śpiewam, czy słucham An Cafe. Swoją drogą, nie mam pojęcia dlaczego nie lubią tego zespołu. Mogę na nie liczyć, kiedy jestem chora (to Kat przyniesie notatki, to Meg zrobi herbatę). Czasami (bardzo żadko, ale jednak) dają mi się wyspać w spokoju.
Ktoś mądry powiedział, że muzyka łączy.
Inna osoba powiedziała, że anime łączy.
Nie myliły się...
Tak więc rodzeństwo. Większość osób je ma. Każdy w innej liczbie i formie. Każdy inaczej się z nim dogaduje.
Mam dwie siostry. Obie młodsze. Różowo nie jest. Mam z nimi w miarę możliwości dobre stosunki. Staram się nie wchodzić z nimi w konflikty, ale nie zawsze się udaje. Zwykle się do nich nie odzywam, ot tak po prostu. Nie czuję potrzeby rozmowy z nimi.
Kontakt z Kaśką.
Jak wspominałam w pierwszym wpisie jedna z moich sióstr ma na imię Katarzyna. Jest ode mnie o rok młodsza. Z nią dogaduję się lepiej niż z Magdą. Mamy więcej wspólnych tematów. Poza tym Kat (jak ją często nazywam) ma ze mną pewne układy. Zwykle to ona bierze na siebie moje obowiązki wzamian za pomoc w zadaniach. Kat nie kabluje, mimo, że ja czasami "nadaję" na nią.
Kontakt z Magdą.
Druga z moich sióstr to Mgdalena. Między mną, a nią jest 4 lata różnicy. To małe wcielenie zła. Potrafi doprowadzić człowieka do szału. Przy niej lepiej nic nie mówić, a tym bardziej nie oglądać. Jest niezwykle cwana (jak na swój wiek). Może prawie wszystko, ponieważ jest najmłodsza. Nic nie musi robić. Wszystko co chce musi być jej, inaczej płacze (opanowała to do perfekcji). Ciągle kabluje. Opanowała tą technikę lepiej niż ja! Czasami zawiązuje z Kat sojusz przeciwko mnie. Ciągle muszę się mieć na baczności.
Moje milczenie w stosunku do sióstr ma dwie przyczyny. Pierwsza jest wyżej. Drugą jest właśnie sojusz pomiędzy nimi. Wszystko, co powiem mogą wykorzystać przeciwko mnie. Po ostatnim takim"numerze" nie odzywałam się do nich przez 3 miesiące.
Nie jest jednak tak źle. Zwykle przez to, że jestem najstarsza mam nad nimi pełną władzę.
Jednak, nie zawsze mnie słuchają... Szkoda
Jednak nie jest tak źle.
Mimo iż Meg jest istnym wcieleniem zła, a Kat strzela fochy na każdym kroku mamy wiele wspólnego. Obie oglądają ze mną anime. Pochłonął je K-pop więc nie muszę znosić w domu śpiewu Rihanny. Znoszą nawet to, że śpiewam, czy słucham An Cafe. Swoją drogą, nie mam pojęcia dlaczego nie lubią tego zespołu. Mogę na nie liczyć, kiedy jestem chora (to Kat przyniesie notatki, to Meg zrobi herbatę). Czasami (bardzo żadko, ale jednak) dają mi się wyspać w spokoju.
Ktoś mądry powiedział, że muzyka łączy.
Inna osoba powiedziała, że anime łączy.
Nie myliły się...
czwartek, 26 grudnia 2013
Moja przygoda z Anime
Nie byłam normalnym dzieckiem. Raczej normalną dziewczynką... Wolałam grać w piłkę z chłopakami, chodzić po drzewach i oglądać Power Rangers. Kiedy dostawałam lalki nie wytrzymywały one tygodnia (mała sadystka). Oderwane kończyny i obcięte włosy. Czasami miały robione operacje. Ale ja nie o tym...
Pewnego razu mała dziewczynka zobaczyła w TV "Naruto".
Od początku się jej spodobało.
Oglądała codziennie.
Ale któregoś dnia "Naruto" już nie było.
Dziewczynka się smuciła.
Po kilku latach szperała w internetach i znalazła.
Znów zaczęła oglądać "Naruto".
Tak w skrócie wygląda historia mojej przygody z Anime. Kiedy oglądałam "Naruto" moja siostra w drugim pokoju oglądała "Sailor Moon". Wciągnęła mnie w to i później oglądałyśmy razem. Może trochę wcześniej oglądałam "Dragon Ball", ale niespecjalnie mi się podobało. Całego o czywście nie oglądałam (i zapewne nie obejrzę nawet po zakończeniu serii). Gdzieś tak po 40 odcinkach mnie znudziło. Wtedy szperając w spisie znalazłam "Vampire Knight". Włączyłam z ciekawości. I wtedy mnie całkowicie wciągnęło. Później oglądałam serie jedną za drugą. Nie potrafię przestać. Nie mogę powiedzieć dlaczego tak się dzieje i dlaczego w ogóle zaczęłam oglądać Anime. Możliwe, że to pod wpływem miłych wspomnień z dziecinstwa jakie wiążę z Naruto i spółką. Może to dlatego, że znów chciałam poczuć się jak w czasach kiedy wszystko się układało? Nie wiem, ale wiem jedno: nie żałuję tego. Anime to jedna z najlepszych rzeczy, które mnie spotkały.
Pewnego razu mała dziewczynka zobaczyła w TV "Naruto".
Od początku się jej spodobało.
Oglądała codziennie.
Ale któregoś dnia "Naruto" już nie było.
Dziewczynka się smuciła.
Po kilku latach szperała w internetach i znalazła.
Znów zaczęła oglądać "Naruto".
Tak w skrócie wygląda historia mojej przygody z Anime. Kiedy oglądałam "Naruto" moja siostra w drugim pokoju oglądała "Sailor Moon". Wciągnęła mnie w to i później oglądałyśmy razem. Może trochę wcześniej oglądałam "Dragon Ball", ale niespecjalnie mi się podobało. Całego o czywście nie oglądałam (i zapewne nie obejrzę nawet po zakończeniu serii). Gdzieś tak po 40 odcinkach mnie znudziło. Wtedy szperając w spisie znalazłam "Vampire Knight". Włączyłam z ciekawości. I wtedy mnie całkowicie wciągnęło. Później oglądałam serie jedną za drugą. Nie potrafię przestać. Nie mogę powiedzieć dlaczego tak się dzieje i dlaczego w ogóle zaczęłam oglądać Anime. Możliwe, że to pod wpływem miłych wspomnień z dziecinstwa jakie wiążę z Naruto i spółką. Może to dlatego, że znów chciałam poczuć się jak w czasach kiedy wszystko się układało? Nie wiem, ale wiem jedno: nie żałuję tego. Anime to jedna z najlepszych rzeczy, które mnie spotkały.
niedziela, 22 grudnia 2013
Święta w moim domu
Święta coraz bliżej. Nienawidzę okresu przedświątecznego. Wszędzie kolędy, reklamy zabawek i tłumy w sklepach. Do tego te wszystkie przygotowania... Ale ja nie o tym. Dzisiaj przybliżę trochę wygląd pzygotowań w moim domu.
Na początku każdy ma mniej więcej przydzielone zadania. W tym roku mnie trafiło się sprzątanie. Mimo przydziału i tak kazdy robi wszystko. Atmosfera w domu jest taka jak zawsze. Tylko czasem ktoś się lekko zdenerwuje, ponieważ coś nie idzie po jego myśli. Nienawidzę sprzątać, więc próbowałam się od tego wykręcić... Udało mi się! Ale zamiast tego musiałam sprzątać samochód. Poźniej trochę pokręciłam się w kuchni pomagając przy pieczeniu ciasteczek. Mniej więcej godzinę póżniej znudziło mi się pomaganie i moim zwyczajem zasiadłam przed komputerem. Niestety nie trwało to długo z powodu *werble* siostrzyczki... Trzeba było znaleźć sobie nowe zajęcie. Stwierdziłam, że sprzątanie łazienki nie jest złym pomysłem. Porządki uczynione w bardzo krótkim czasie. Zbytnio się nie napracowałam, a efekt był bardzo dobry (nie ma to jak docinki mojej drugiej siostry, że z tym "przyćpanym" spojrzeniem i workami pod oczami [jak ja kocham te wczesne pobudki] wyglądam jak Levi). Później pokręciłam się bez celu, wypiłam kawę i przystąpiłam do przygotowania jednego z moich ulubionych ciast. Cały dzień nie był szczególnie zły, nie licząc wczesnej pobudki (kochane rodzeństwo), ogólnego nieogranięcia własnej osoby, sprzątania i małej kłótni z najmłodszym przekleństwem. Dobrze, że przynajmniej miałam czas na obejrzenie kilku (dwóch lub trzech) odcinków anime.
Nie będę już nudzić.
Wesołych świąt :)
sobota, 7 grudnia 2013
Dieta. Tydzień 1
Witam! Czas na relacje z pierwszego tygodnia mojej pseudo-diety. Efektów nie widać, a nawet się ich nie spodziewałam. To zbyt krótko, by zobaczyć efekty. Bez moich słodyczy daję sobie spokojnie rade. Owoce dają tą samą przyjemność :). Regularne ćwiczenia na początku trochę męczyły, ale teraz jest dobrze. Jednak samo zdrowe odżywianie,i ćwiczenia nie pomogą. Potrzebna mi motywacja i... Właśnie nie wiem co jeszcze :)
Patki :)
Patki :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)