Słyszę to często.
Do rzeczy: nie udzielam się w szkole, wszystkie akademie i inne uroczystości omijam, zostaje w cieniu, nie wyrażam swojego zdanie jeśli nie muszę. I mogłabym wymieniać dalej, ale po co?
Jestem introwertykiem.
Wiele osób często tego nie rozumie. Moja wychowawczyni (pani psycholog i pedagog szkolny) twierdzi, że po prostu jestem leniwa. Nawet tłumaczenie jej, że naprawdę nie lubię takich akcji i publicznego pokazywania się ona twierdzi swoje.
Jestem aspołeczna.
Ludzie tego nie rozumieją. Jako gimbus powinnam być szalona i żyć YOLO (lol, no). Wolę siedzieć w domu z książką zamiast chodzić na dyskoteki (btw, na żadnej w gimnazjum nie byłam). Większość klasyfikuje mnie jako odludka. Nie można się ze mną dogadać- naprawdę, to trudne.
Jestem anty.
Do wszystkiego. Dlaczego? Ponieważ taka mam naturę. Dlaczego osobom z mojego otoczenia tak trudno to zrozumieć? Chyba urodziłam się w złej epoce...
Na co jeszcze ponarzekać? Może na klimat :)?
Nie mam chłopaka. Dlaczego? Ponieważ nie umiem nawiązywać kontaktów z innymi osobami. W towarzystwie moich przyjaciół zachowuję się normalnie, ale jeśli dołączy do nas inna osoba moje zachowanie się zmienia. Jestem spięta, uważam na słowa, czuję się nieswojo. Kochane moje cechy no-lifa.
Ponarzekamy na muzykę?
Popu nie słucham, ponieważ jest nudny. Nie chcę tu nikogo obrazić- to tylko moje nieważne zdanie. Nie słucham rapu, bo do mnie nie dociera. Nie słucham disco polo, ponieważ nie widzę sensu w słuchaniu piosenek o tym samym, śpiewanych przez osoby o prawie takim samym głosie.
Ponarzekamy na coś jeszcze? Może na dzisiejszą młodzież?
Nie piję, nie palę, nie ćpam. Dlaczego? Bo to nie jest dla mnie. Nie chcę przez takie szczeniacki zachowanie udowadniać, że jestem fajna niszcząc tym kosztem moje kruche zdrowie. Nie rozumiem tej idei- "pijesz, palisz, ćpasz- jesteś fajny". Robienie fotek z dzióbkiem? Sorry, ale nie. Wystarczy, ze na codzień mam kaczy dziób. Fotek na książkomordę nie wrzucam co godzinę. Nie noszę tapety, moja twarz gości minimalny makijaż "od święta".
Ok, koniec narzekania. Tematy mi się kończą...
Chcecie ponarzekać? Narzekajcie w komentarzach! Ja poczytam i będę to rozumieć.
I jeszcze jedno: nie bójcie się być sobą! Bądźcie anty jeśli chcecie.
Koniec.
Muzyka
czwartek, 23 stycznia 2014
czwartek, 2 stycznia 2014
Postanowienia noworoczne...
Wiele osób w wieczór sylwestrowy czy też w pierwszy dzień nowego roku robi listę postanowień noworocznych. Są to zazwyczaj postanowienia typu: będę się zdrowo odżywiać i ćwiczyć, czy będę pracować nad swoim charakterem. Do niedawna należałam do tego grona, ale w tym roku koniec! Po co mam robić listę głupich postanowień skoro i tak wiem, że ich nie spełnię? Nie znam ani jednej osoby, która wytrwałaby w swoich postanowieniach dłużej niż 5 miesięcy. Sama tylko raz wytrwałam w jednym postanowieniu przez pół roku... Uważam, że postanowienia nic nie dają. I tak nic nie zmienią. Może są w Polsce przypadki w których naprawdę udało się wytrwać w postanowieniach.
Chociaż... *tu przeszło mi przez myśl kilka postanowień związanych z książkami i anime*
Nie. Jednak nie, to głupie.
Ok koniec moich głupich rozmyślań. Idę czytać Piekielnych ^^
Chociaż... *tu przeszło mi przez myśl kilka postanowień związanych z książkami i anime*
Nie. Jednak nie, to głupie.
Ok koniec moich głupich rozmyślań. Idę czytać Piekielnych ^^
Subskrybuj:
Posty (Atom)